Od Taigi CD Czeslava
- Dlaczego to wszystko musi być takie trudne - Mruknęłam zrezygnowana wszystkim. Nie miałam ochoty nawet się ruszać. Najchętniej poszłabym do łóżka i przeleżała całe wieki, aby to wszystko stało się jedynie moim snem. Prawda, nie powinnam tak o nim gadać. Nic o nim nie wiem, a przynajmniej o tym, co robił wcześniej, jakie miał życie zanim tutaj przyszedł. W końcu nie raz słyszy się, że Ci najbardziej uśmiechnięci cierpią najbardziej.
- Niestety takie jest życie i świat, ale wszędzie można znaleźć odrobinę szczęścia i radości, wszystko zależy od tego, jak na ten świat patrzysz - Uśmiechnął się wesoło, przez co podniosłam kącik ust. Westchnęłam i poprawiłam fryzurę.
- Może i masz rację.
- Poza tym, nikt kto nie należy do Akademii nie może tutaj wchodzić, dlatego też jesteś bezpieczna, co nie? - Przechylił głowę. Miał całkowitą rację. Do póki jestem tutaj nic mi nie grozi, poza tym, Toshiro z pewnością nie pozwoli mnie skrzywdzić. Myślę, że Xav, też byłby w stanie mi pomóc, jeśli bym tylko tego potrzebowała.
- Czasami zapominam o tak ważnych zasadach - Przyłożyłam dłoń do karku.
- No właśnie, będzie dobrze, nie martw się - Radośnie poklepał mnie po ramieniu. - A teraz chodź, zaczniemy razem robi projekt, to Twoje myśli zajmą się czym innym - Z radością zaczął szukać czegoś w piórniku - Aj, masz kalkulator? - zapytał ze skrzywioną miną.
- Powinnam mieć - Skinęłam głową, szukając go w torbie. W końcu wyjęłam niewielki różowy kalkulator - Wybacz za kolor, trochę mało męski - Zaśmiałam się cicho.
- Jest IDEALNY! To nie do mnie tylko dla misia - Zaczął chichotać, jakby właśnie wykręcił komuś największy numer na świecie. Ze śmiechem pokiwałam głową. Michael, nawet nie przejął się kolorem, liczyło się tylko to, że miał swoją upragnioną rzecz.
- Skołuje nam wolną salę i jakieś materiały, a Ty zbierz ludzi, jakby jakiś nauczyciel miał problem, powiedz, że robię zebranie i potrzebuje tych ludzi - Powiedziałam spokojnie, na co tylko skinął głową.
- A co jeśli ktoś się nie zgodzi?
- Zgodzi, zgodzi - Machnęłam pewnie ręką, idąc w poszukiwaniu odpowiedniej sali.
- Niestety takie jest życie i świat, ale wszędzie można znaleźć odrobinę szczęścia i radości, wszystko zależy od tego, jak na ten świat patrzysz - Uśmiechnął się wesoło, przez co podniosłam kącik ust. Westchnęłam i poprawiłam fryzurę.
- Może i masz rację.
- Poza tym, nikt kto nie należy do Akademii nie może tutaj wchodzić, dlatego też jesteś bezpieczna, co nie? - Przechylił głowę. Miał całkowitą rację. Do póki jestem tutaj nic mi nie grozi, poza tym, Toshiro z pewnością nie pozwoli mnie skrzywdzić. Myślę, że Xav, też byłby w stanie mi pomóc, jeśli bym tylko tego potrzebowała.
- Czasami zapominam o tak ważnych zasadach - Przyłożyłam dłoń do karku.
- No właśnie, będzie dobrze, nie martw się - Radośnie poklepał mnie po ramieniu. - A teraz chodź, zaczniemy razem robi projekt, to Twoje myśli zajmą się czym innym - Z radością zaczął szukać czegoś w piórniku - Aj, masz kalkulator? - zapytał ze skrzywioną miną.
- Powinnam mieć - Skinęłam głową, szukając go w torbie. W końcu wyjęłam niewielki różowy kalkulator - Wybacz za kolor, trochę mało męski - Zaśmiałam się cicho.
- Jest IDEALNY! To nie do mnie tylko dla misia - Zaczął chichotać, jakby właśnie wykręcił komuś największy numer na świecie. Ze śmiechem pokiwałam głową. Michael, nawet nie przejął się kolorem, liczyło się tylko to, że miał swoją upragnioną rzecz.
- Skołuje nam wolną salę i jakieś materiały, a Ty zbierz ludzi, jakby jakiś nauczyciel miał problem, powiedz, że robię zebranie i potrzebuje tych ludzi - Powiedziałam spokojnie, na co tylko skinął głową.
- A co jeśli ktoś się nie zgodzi?
- Zgodzi, zgodzi - Machnęłam pewnie ręką, idąc w poszukiwaniu odpowiedniej sali.
